Wspomnienie

Teatr jako drugi dom, prawda jako sens

Dla Ireneusza Pastuszaka teatr nie był tylko zawodem: to miejsce powrotów, prób zaczynania od nowa i przestrzeń, w której najważniejszym słowem pozostaje „prawda”. Aktor, reżyser i założyciel Fundacji Szopa Sztuki od lat konsekwentnie budował swoją artystyczną drogę wokół Tarnowa i Teatru im. Ludwika Solskiego, który nazywa wprost swoim „drugim domem”.

Droga kręta, ale świadoma

Biografia zawodowa Pastuszaka daleka jest od prostego, akademickiego scenariusza. Zanim na dobre związał się z tarnowską sceną, przeszedł przez Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie i Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Jego pierwszy kontakt z profesjonalnym teatrem poprzedzał jednak epizod, który dziś brzmi niemal jak legenda: praca drwala w Bieszczadach.

Do Tarnowa trafiał dwukrotnie. Po raz pierwszy na początku lat 90., z inicjatywy Jacka Andruckiego. Zagrał wówczas m.in. w „Kandydzie” Macieja Wojtyszki i „Śnie nocy letniej”. Drugi powrót, od 2011 roku, okazał się trwały i intensywny. Ten okres zbiegł się z życiowym przełomem. Po 2010 roku zaczynał „praktycznie od zera”. Intensywność pracy – cztery, pięć premier rocznie – była dla niego nie tylko wyzwaniem zawodowym, ale też sposobem na odbudowanie siebie. Tarnów, z jego spokojem i ludźmi, okazał się miejscem, w którym mógł to zrobić. Kraków nazywał „obcym”, a teatr przy Mickiewicza – domem, do którego zagląda się także bez okazji.

Prawda zamiast efektu

Zapytany o to, co w teatrze pociąga go najbardziej, mówił jednym słowem: prawda. Nie efekt, nie forma, nie aplauz. Prawda emocjonalna, słowna i sytuacyjna, która pozwala na autentyczny kontakt z widzem. Pastuszak wywodził się z myślenia o teatrze jako misji – miejsca, które ma coś ważnego do powiedzenia i realnie wpływa na ludzi. Największą satysfakcją nie są dla niego recenzje ani nagrody, lecz momenty po spektaklu, gdy obcy widzowie podchodzą, by porozmawiać o tym, co zobaczyli. To dowód, że teatr zadziałał.

Role, które prowokują rozmowę

Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje spektakl „Blackbird” w reżyserii Tomasza Gawrona, grany od lat z Matyldą Baczyńską. Przed premierą wywoływał kontrowersje – przez pryzmat tematu. Po premierze okazało się, że właśnie ten temat jest dla młodych ludzi niezwykle ważny. Spektakle kończyły się długimi rozmowami. „Blackbird” stał się nie tylko przedstawieniem, ale punktem wyjścia do dialogu – a to dla Pastuszaka jedna z najwyższych wartości teatru.

Innym ważnym tytułem była niedawna premiera „Bunkra” – polska prapremiera sztuki znanej oryginalnie jako „Hitler na dachu”. Spektakl, balansujący między groteską, absurdem i klaunadą, dotyka tematu propagandy i mechanizmów nacjonalizmu. Aktor podkreśla jego niepokojącą aktualność w epoce internetu i mediów spoelcznościowych. Szczególnym wyzwaniem była dla niego rola Leni Riefenstahl. Praca nad tą postacią zmuszała do zmierzenia się z pytaniem o odpowiedzialność artysty i granice niewinności talentu wykorzystywanego przez zbrodniczy system.

Blisko widza

Pastuszak najbardziej cenił Scenę Underground – za intymność i bezpośredni kontakt z publicznością. Widzieć emocje widza z odległości metra to dla niego sedno teatru. W relacjach z reżyserami stawiał na zaufanie. Nawet jeśli ma wątpliwości, potrafi „przeczekać” i odnaleźć swoją prawdę w cudzej koncepcji. Opowiadał, że raz niemal zrezygnował z roli, nie wierząc w tekst – ostatecznie zaufał reżyserowi i dopiero reakcja publiczności uświadomiła mu siłę spektaklu.

Swoje podejście do aktorstwa wiąże z mistrzami: Ewą Lassek i Jerzym Trelą, od których nauczył się, że szczerość na scenie jest ważniejsza niż technika.

Artysta wielu dróg

Ireneusz Pastuszak nie ograniczał się do aktorstwa. W tarnowskim teatrze wyreżyserował m.in. „Apetyt na czereśnie”, „Stachurę”, czy „Kantatę na cztery skrzydła” – spektakle, które przez lata utrzymywały się w repertuarze. Jego życiorys obejmuje także projektowanie budynków i wnętrz, próby dostania się na architekturę, a nawet szycie sukien ślubnych i garniturów dla jednego z pierwszych krakowskich butików. Ta różnorodność doświadczeń przekłada się na sposób myślenia o teatrze – jako o rzemiośle osadzonym w realnym świecie.

Szopa Sztuki – projekt na przyszłość

Ostatnim przedsięwzięciem Ireneusza Pastuszaka była Fundacja Szopa Sztuki. Jej zalążkiem stało się odkrycie XIX-wiecznej stodoły w Parku Sanguszków. Zafascynowany przestrzenią, aktor postanowił stworzyć w niej interdyscyplinarne centrum artystyczne. Po latach formalnych starań obiekt został przekazany fundacji, a projekt jego ratowania – rozebrania i wiernego odtworzenia – uzyskał akceptację konserwatora zabytków i został wpisany do planu rewitalizacji parku. W przyszłości „Szopa Sztuki” ma stać się miejscem spotkań teatru, muzyki, plastyki i literatury – lokalnym centrum twórczej integracji, porównywanym do legendarnych krakowskich klubów artystycznych.

Teatr Ireneusza Pastuszaka nie krzyczał. Pytał, prowokował rozmowę i domagał się uważności. A Tarnów – jak sam mówił – był miejscem, w którym ten teatr naprawdę może oddychać…

Załączniki

Brak nadchodzących terminów.